Internetowa telewizja motoryzacyjna
Reklama

Reklama
Reklama


Nowy Ford Fiesta 1.4 Trend
2010-08-15

Gdy w 2008 roku Ford zaprezentował na salonie w Genewie całkiem odmienioną, ale jeszcze koncepcyjną Fiestę, to wielu dziennikarzy i zwiedzających nie dawało wiary, że do produkcji seryjnej może trafić auto niemal jak z wystawy.

Najnowsza Fiesta prezentuje się równie atrakcyjnie, co koncepcyjny model Verve, wystawiany wcześniej na salonie w Genewie. Podobieństwo widać głównie w wersji trzydrzwiowej, która mocno przypomina koncepcyjne auto Forda.

I stało się, jesienią 2008 roku spotykamy się w ekskluzywnym ośrodku „Dr Irena Eris” koło Ostródy, aby poznać tajniki sukcesu. Bo Fiesta, może nawet wbrew przewidywaniom menedżerów koncernu, stała się przedwcześnie ikoną tego producenta. Auto już jest w salonach, ale tak naprawdę, to go… nie ma, gdyż na odbiór samochodu trzeba czekać nawet kilka miesięcy! Terminy realizacji zamówień sięgają końca tego roku. Prawdziwy bestseller na rynku nowych aut, i to w dobie wzmożonego popytu na małe osobówki.

Frajda dla oka i ucha

Czym więc kusi nowy Ford Fiesta? Przede wszystkim wyjątkowo udanym, nowoczesnym wzornictwem, tak z zewnątrz, jak i wnętrza auta. Wszystko jest w nowej Fieście na swoim miejscu, choć sadowiąc się za kierownicą w pierwszej chwili kierowca może dostać niezłego oczopląsu. Centralna część deski rozdzielczej to wielki panel sterowania z dziesiątkami srebrnych przycisków służących niemal do wszystkiego. 

Ale to pozory, bo po kilkunastu sekundach już wiem, co i do czego służy. Trasa z Torunia do Ostródy, raptem nieco ponad 100 kilometrów, obfituje – szczególnie w rejonie Pojezierza Brodnickiego – w kręte podjazdy i zjazdy ze wzgórz morenowych czy innych struktur polodowcowych, więc jest to niemałe wyzwanie dla Fiesty. To przypisane segmentowi mieszczuchów auto w pięciodrzwiowej wersji nadwoziowej i silnikiem benzynowym 1.4 96 KM radzi sobie doskonale, sprytnie pokonując nawet karkołomne fragmenty trasy.

Wiedząc wcześniej o specyfikacji samochodu, przed wyjazdem na oficjalną dziennikarską prezentację nowej Fiesty na pendriva nagrałem kilkadziesiąt ulubionych utworów. Jakie to fajne! Wtykam tę przenośną pamięć do gniazda we Fieście i na wyświetlaczu pojawiają się nazwy utworów i ich wykonawców. Proste, łatwe i przyjemne.

Opisuję wrażenia z pierwszej jazdy jedną z kilku wersji silnikowych, wyposażeniowych i nadwoziowych. Oprócz „mojej” pięciodrzwiowej Fiesty ze żwawym benzyniakiem 1.4 o mocy 95 KM i z pięciobiegowym manualem oraz wyposażeniem Trend, są jeszcze do wyboru: nadwozia trzydrzwiowe, trzy silniki benzynowe (1.25 60 KM, 1.25 82 KM i 1.6 120 KM), dwa turbodiesle (1.4 68 KM i 1.6 90 KM) i trzy wersje wyposażeniowe (podstawowa Ambiente, oraz bogatsze od Trend kolejno Sport, Ghia i Titanium). Tylko z silnikiem 1.4 występuje, oprócz wspomnianego „manuala”, czterostopniowy automat – też do wyboru. Rozpiętość cenowa od 37.600 (trzydrzwiowa wersja Ambiente 1.25 60 KM)  do 56.000 zł (pięciodrzwiowa wersja Titanium 1.6 TDCI 90 KM).

Dodatkowe zachęty

Osadzone w tubach czytelne zegary, świetnie leżąca w dłoniach kierownica, sportowy drążek zmiany biegów czy wreszcie profilowane, o wystarczająco długich siedziskach fotele zachęcają do szybszej i dłuższej jazdy. Znaczny rozstaw osi (2.489 mm) procentuje m.in. tym, że nie brakuje miejsca na nogi, wystarcza go również na tylnej kanapie.  
Nowy model Forda jeździ tak dobrze, jak wygląda. To oczywiście także zasługa sztywniejszego, dopracowanego zawieszenia, z którego słynie firma. Na ostrzejszych zakrętach czy dziurawych odcinkach drogi trzeba pamiętać, że auto jest lekkie (waży tylko 979 kg) i nie jest to Mondeo, które takie nierówności nawierzchni tłumi łatwiej.  
Bagażnik Fiesty ma 295 l pojemności, a po złożeniu siedzeń można go powiększyć do 980 l. To rekord w tej klasie aut.
I chyba najważniejszy i skuteczny marketingowy zabieg koncernu – nowa Fiesta na każdy rynek świata jest produkowana w jednakowej specyfikacji, dzięki czemu cena stała się naprawdę atrakcyjna.

Autor: Karol Juchniewicz



Wszelkie prawa zastrzeżone. motomaniacy.tv 2010. Design: